The Machers - strona głównaJak to się zaczęło?Macherzy seniorzyKoordynatorzyMacherzy mówiąHistoria jednego zdjęcia

Historia jednego zdjęcia według The Machers

Każde zdjęcie to historia. Każde zdjęcie pokazuje historię. Ale dla każdego – inną. Jakie historie naszych wolontariuszy kryją się za zdjęciami, które dobrze pewnie znacie?

Justyna Iskrzak

To zdjęcie wywołuje szeroki uśmiech na twarzy, ciepło w sercu i przypływ cudownych wspomnień…

29. edycja Festiwalu postawiła przed nami wiele wyzwań, jednym z nich była koordynacja zupełnie nowego projektu, jakim był Namiot. Koordynatorka zespołu odpowiedzialnego za tę przestrzeń – Gosia – wpadła na świetny pomysł wykorzystania krótkofalówek do ułatwienia kontaktu z najważniejszymi punktami dowodzenia Festiwalem.

Jak się przekonaliśmy, krótkofalówki naprawdę ratują życie. Najważniejsze jednak jest to, że mają magiczną moc łączenia ludzi – jak na załączonym obrazku, żarciki z krótkofalówek zawojowały macherskie serca i stały się punktem wyjściowym do rozmów i kształtowania jeszcze bardziej przyjacielskiej atmosfery.

Z tego co pamiętam, w tamtym momencie śmiałyśmy się z Gosią i Pauliną z tego, jak ludzie reagują na „Machera-tajniaka”, kiedy nagle z jego kieszeni rozlega się głos „Halo halo! Namiot? Tutaj biuro, potrzebujemy jednej osoby do oddelegowania…”. Takie rzeczy dzieją się tylko podczas FKŻ!

Celina Fronc

A oto cała prawda o życiu Machera. Festiwal trwa ponad tydzień, codziennie są zajęcia, koncerty, wykłady – od samego rana po późną noc. I nie znam Machera, który chodziłby tylko na te wydarzenia, do których dostał przydział. Z jednej strony dlatego, że szkoda przegapić tyle fantastycznych koncertów, warsztatów, wykładów, z drugiej – dla ludzi i atmosfery.

I stąd to zdjęcie. Czasami lepiej było przez chwilę zdrzemnąć się w naszym Centrum Wolontariatu , żeby mieć później siłę tańczyć i śpiewać na koncercie całą noc, albo wręcz kolejnego dnia wstać wcześniej i przyjechać na warsztaty śpiewu jidysz.

W czasie Festiwalu Centrum Wolo jest dla mnie jak drugi dom. Pamiętam, że podczas mojego pierwszego FKŻ byłam niesamowicie zaskoczona tą przestrzenią i tym, ile troski i myśli było włożone w przygotowywanie jej – przyniesione były kanapy, pufy, nigdy nie brakowało jedzenia, bardzo często sami Macherzy przynosili swoje wypieki, sałatki, puszczaliśmy tam muzykę, oglądaliśmy filmy i jak widać można było się nawet dość nieźle wyspać. Dzięki temu wszystkiemu FKŻ to jedna z tych rzeczy, na którą czekam od ostatniego dnia jednej edycji do pierwszego dnia kolejnej.

Agnieszka Królikowska

To był któryś z ostatnich dni warsztatów Lost and Found, prowadzonych przez Anat i Meydada z kolektywu HaMiffal.

Razem z Nelly Palettą pracowałyśmy z nimi codzienne i stworzyliśmy super zespół. To zdjęcie to taka “rodzinna fotografia”, na której pozujemy z piaskowymi odlewami, pojemnikiem na wodę i pędzlem, które były narzędziami naszej codziennej pracy.

Pamiętam, że jedną z najfajniejszych części warsztatów był event na ich zakończenie. Wtedy zadawaliśmy każdemu uczestnikowi pytanie “Co ostatnio zgubiłeś / straciłeś?” i na podstawie odpowiedzi wybieraliśmy jeden z odlewów wykonanych podczas poprzednich dni, a potem specjalnie zapakowany wręczaliśmy jako prezent.

To była super okazja do poprowadzenia warsztatów wspólnie z Meydadem i Anat, ale też do ciekawych rozmów z festiwalową publicznością.

Paulina Witaszczyk

29. edycja FKŻ była moim pierwszym rokiem wolontariatu dla Festiwalu. Podczas FKŻ współodpowiadałam za festiwalowy namiot, więc tak naprawdę dopiero na Szerokiej miałam możliwość wysłuchania najważniejszych zaproszonych muzyków.

Jako że organizacja koncertu Szalom na Szerokiej jest dla wolontariuszy jak wisienka na torcie, tego dnia towarzyszyła nam wyjątkowa atmosfera. Artyści, którymi opiekowałam się, otwierali koncert. Pamiętam ten moment, kiedy zeszli ze sceny. Był to sygnał pozwalający na rozluźnienie się i radosne, duchowe rozpłynięcie się w barwnych, ciepłych i głęboko poruszających dźwiękach muzyki żydowskiej.

FKŻ jeszcze bardziej otworzył moje serce na drugiego człowieka, naturę i muzykę etniczną – elementy, za którymi mam wrażenie nieustannie tęsknię, od urodzenia.

zdjęcia: Edyta Dufaj, Michał Ramus, The Machers

Zapisz się do newslettera


    Wyrażam zgodę na otrzymywanie korespondencji drogą elektroniczną. *Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Stowarzyszenie Festiwal Kultury Żydowskiej z siedzibą w Krakowie zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r. (t.j. Dz. U. z 2016 r. poz. 922) w celach marketingowych i handlowych. <!--br--> Oświadczam, że zostałem/am poinformowana, że administratorem danych osobowych jest Stowarzyszenie Festiwal Kultury Żydowskiej, z siedzibą w Krakowie (31-056), ul. Józefa 36. <!--br--> Zostałem poinformowany, że podanie danych jest dobrowolne i przysługuje mi prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawienia. <!--br--> Zostałem poinformowany o możliwości wycofania niniejszej zgody na przetwarzanie danych osobowych, a także o tym, że jej wycofanie nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem. *Wyrażam zgodę na przesyłanie informacji handlowych i marketingowych drogą elektroniczną przez Stowarzyszenie Festiwal Kultury Żydowskiej zgodnie z ustawą z dn. 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r. Nr 144, poz. 1204 z późn. zm.).*
    Administratorem danych osobowych jest Stowarzyszenie Festiwal Kultury Żydowskiej, z siedzibą w Krakowie (31-056), ul. Józefa 36. Oświadczam, że dane podałem dobrowolnie i zastrzegam sobie prawo dostępu do udostępnionych przez mnie treści, ich poprawiania oraz usuwania

    loader