The Machers - strona głównaJak to się zaczęło?Macherzy seniorzyKoordynatorzyMacherzy mówiąHistoria jednego zdjęcia

Historia jednego zdjęcia według The Machers

Każde zdjęcie to historia. Każde zdjęcie pokazuje historię. Ale dla każdego – inną. Jakie historie naszych wolontariuszy kryją się za zdjęciami, które dobrze pewnie znacie?

Victor Oswago

Gdybym miał nazwać to zdjęcie powiedziałbym chyba “Chcę znów być na chwilę w Krakowie”.

Tyle było pięknych wspomnień, tyle historii! Pamiętam, kiedy koordynatorzy powiedzieli nam, że niedzielny koncert zamknięcia jest bardzo ważny i uroczysty. Obowiązywały nas eleganckie stroje, co jeszcze bardziej podkreślało rangę tego, co się miało wydarzyć.

Kiedy wyszedłem z akademika gotowy do pracy na koncercie, zobaczyłem Umera, który wyglądał dokładnie tak samo jak ja! To było zupełnie nieplanowane, ale muszę powiedzieć, że wyglądaliśmy naprawdę dobrze.

A potem zaczęły się przygotowania do koncertu. To było super przeżycie, bo to był mój pierwszy koncert w życiu!

Pamiętam, że pojechaliśmy zabrać kilka rzeczy, które były potrzebne podczas występu. To, jak uśmiechamy się na tym zdjęciu, pokazuje jak się wtedy czułem – obaj byliśmy bardzo podekscytowani, to było coś niesamowitego.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to zdjęcie było zrobione na moment przez wspaniałą chwilą – koncertem w którym brałem udział. Pamiętam, że przez cały czas miałem gęsią skórkę.

Od tego czasu do teraz nie widziałem jeszcze lepszego występu! Chciałbym znów tam być.

Theo Baros

Po odprawie koordynatorzy poprosili nas o to, by wspólnie pójść w miasto i rozwiesić feministyczne plakaty w ramach Kuzmzits.

Było późno i pamiętam, że przyszło bardzo dużo wolontariuszy. Dla mnie to było bardzo ważne, żeby tam być. Po prostu uważam, że feminizm i walka o prawa kobiet są bardzo ważnymi kwestiami. Kobiety to w końcu 50% ludzkości. To dużo!

I kiedy tak rozwieszaliśmy te plakaty bardzo chciałem, żeby kilka z nich było wysoko, tak żeby każdy kto przechadza się po Kazimierzu mógł je zobaczyć. Musiałem się jakoś wspiąć, żeby je tam powiesić. I wtedy wszyscy mi pomogli i podtrzymali mnie na górze.

Czułem taką prawdziwą siłę. Czułem, że robimy coś ważnego dla Festiwalu i dla kobiet w Polsce.

Basit Usman

W sumie powiedziałbym, że to zdjęcie to tylko trailer chwil, które przeżyłem przez miesiąc w Krakowie będąc wolontariuszem podczas 30. FKŻ. Na tym zdjęciu znajdujemy się w miejscu niezwykłym, to bardzo szczególne miejsce stworzone i zaprojektowane przez dwójkę artystów, gdzie oni pokazali swoje artystyczną wizję bycia poza domem z różnych powodów. To miejsce nazywało się Ten of Assambly i było dla mnie bardzo szczególne, właśnie dlatego, że w jakiejś części opowiadało też moją historię. Na zdjęciu jest też przeurocza i bardzo troskliwa dziewczyna, wspaniała koordynatorka Ola, która zajmowała się projektem Kumzits i za zawsze była przy nas gotowa pomóc nam w każdej sytuacji. Wciąż bardzo dobrze pamiętam ten dzień i powód dla którego się śmialiśmy. Pamiętam, że poprosiliśmy naszą kochaną Olę, żeby po drodze przywiozła nam parasole do namiotu, bo zbierało się na duży deszcz, a byliśmy na Bulwarach Wiślanych. W zasadzie jednym celem jej przyjazdu do nas było to dostarczenie parasoli, ona owszem specjalnie przyjechała ale zapomniała wziąć ze sobą parasoli

Itamar Cohen

To zdjęcie zostało zrobione w Chederze, zaraz po naszej pożegnalnej odprawie – dzień po tym, kiedy zakończyliśmy pracę jako Macherzy podczas FKŻ. To był ważny moment. Stoję tu tyłem do obiektywu i dzielę tę chwilę z Olą – koordynatorką zespołu mediatorów i Sergio, moim kolegą, także mediatorem. To było takie podziękowanie dla siebie nawzajem za to, co zrobiliśmy.

Pamiętam, że byłem bardzo zmęczony, ale też bardzo zadowolony i szczęśliwy po tych 10 fascynujących dniach wolontariatu podczas festiwalu. To był czas kiedy żyłem tymi wszystkimi artystycznymi interwencjami, które złożyły się we wspaniały projekt Kumzits i przeżyłem kilka bardzo znaczących rozmów, dzieliłem się doświadczeniami z kolegami z mojego zespołu.

Ten uścisk z dwójką wspaniałych osób – udokumentowany na tym zdjęciu – to tak naprawdę moment ulgi i ogromnej radości ze wspólnych wspomnień, wspólnych chwil, które przeżyliśmy podczas swoich mediatorskich zmian w te upalne (ale czasem też bardzo deszczowe) dni festiwalu. Niezapomniany czas.

Justyna Iskrzak

To zdjęcie wywołuje szeroki uśmiech na twarzy, ciepło w sercu i przypływ cudownych wspomnień…

29. edycja Festiwalu postawiła przed nami wiele wyzwań, jednym z nich była koordynacja zupełnie nowego projektu, jakim był Namiot. Koordynatorka zespołu odpowiedzialnego za tę przestrzeń – Gosia – wpadła na świetny pomysł wykorzystania krótkofalówek do ułatwienia kontaktu z najważniejszymi punktami dowodzenia Festiwalem.

Jak się przekonaliśmy, krótkofalówki naprawdę ratują życie. Najważniejsze jednak jest to, że mają magiczną moc łączenia ludzi – jak na załączonym obrazku, żarciki z krótkofalówek zawojowały macherskie serca i stały się punktem wyjściowym do rozmów i kształtowania jeszcze bardziej przyjacielskiej atmosfery.

Z tego co pamiętam, w tamtym momencie śmiałyśmy się z Gosią i Pauliną z tego, jak ludzie reagują na „Machera-tajniaka”, kiedy nagle z jego kieszeni rozlega się głos „Halo halo! Namiot? Tutaj biuro, potrzebujemy jednej osoby do oddelegowania…”. Takie rzeczy dzieją się tylko podczas FKŻ!

Celina Fronc

A oto cała prawda o życiu Machera. Festiwal trwa ponad tydzień, codziennie są zajęcia, koncerty, wykłady – od samego rana po późną noc. I nie znam Machera, który chodziłby tylko na te wydarzenia, do których dostał przydział. Z jednej strony dlatego, że szkoda przegapić tyle fantastycznych koncertów, warsztatów, wykładów, z drugiej – dla ludzi i atmosfery.

I stąd to zdjęcie. Czasami lepiej było przez chwilę zdrzemnąć się w naszym Centrum Wolontariatu , żeby mieć później siłę tańczyć i śpiewać na koncercie całą noc, albo wręcz kolejnego dnia wstać wcześniej i przyjechać na warsztaty śpiewu jidysz.

W czasie Festiwalu Centrum Wolo jest dla mnie jak drugi dom. Pamiętam, że podczas mojego pierwszego FKŻ byłam niesamowicie zaskoczona tą przestrzenią i tym, ile troski i myśli było włożone w przygotowywanie jej – przyniesione były kanapy, pufy, nigdy nie brakowało jedzenia, bardzo często sami Macherzy przynosili swoje wypieki, sałatki, puszczaliśmy tam muzykę, oglądaliśmy filmy i jak widać można było się nawet dość nieźle wyspać. Dzięki temu wszystkiemu FKŻ to jedna z tych rzeczy, na którą czekam od ostatniego dnia jednej edycji do pierwszego dnia kolejnej.

Agnieszka Królikowska

To był któryś z ostatnich dni warsztatów Lost and Found, prowadzonych przez Anat i Meydada z kolektywu HaMiffal.

Razem z Nelly Palettą pracowałyśmy z nimi codzienne i stworzyliśmy super zespół. To zdjęcie to taka “rodzinna fotografia”, na której pozujemy z piaskowymi odlewami, pojemnikiem na wodę i pędzlem, które były narzędziami naszej codziennej pracy.

Pamiętam, że jedną z najfajniejszych części warsztatów był event na ich zakończenie. Wtedy zadawaliśmy każdemu uczestnikowi pytanie “Co ostatnio zgubiłeś / straciłeś?” i na podstawie odpowiedzi wybieraliśmy jeden z odlewów wykonanych podczas poprzednich dni, a potem specjalnie zapakowany wręczaliśmy jako prezent.

To była super okazja do poprowadzenia warsztatów wspólnie z Meydadem i Anat, ale też do ciekawych rozmów z festiwalową publicznością.

Paulina Witaszczyk

29. edycja FKŻ była moim pierwszym rokiem wolontariatu dla Festiwalu. Podczas FKŻ współodpowiadałam za festiwalowy namiot, więc tak naprawdę dopiero na Szerokiej miałam możliwość wysłuchania najważniejszych zaproszonych muzyków.

Jako że organizacja koncertu Szalom na Szerokiej jest dla wolontariuszy jak wisienka na torcie, tego dnia towarzyszyła nam wyjątkowa atmosfera. Artyści, którymi opiekowałam się, otwierali koncert. Pamiętam ten moment, kiedy zeszli ze sceny. Był to sygnał pozwalający na rozluźnienie się i radosne, duchowe rozpłynięcie się w barwnych, ciepłych i głęboko poruszających dźwiękach muzyki żydowskiej.

FKŻ jeszcze bardziej otworzył moje serce na drugiego człowieka, naturę i muzykę etniczną – elementy, za którymi mam wrażenie nieustannie tęsknię, od urodzenia.

zdjęcia: Edyta Dufaj, Karolina Moskała, Michał Ramus, The Machers

Zapisz się do newslettera


    Wybierz język newslettera

    Wyrażam zgodę na otrzymywanie korespondencji drogą elektroniczną. *Wyrażam zgodę na przesyłanie informacji handlowych i marketingowych drogą elektroniczną przez Stowarzyszenie Festiwal Kultury Żydowskiej zgodnie z ustawą z dn. 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r. Nr 144, poz. 1204 z późn. zm.).*Wypełnienie tego pola oznacza, że zapisałaś/zapisałeś się na listę odbiorców naszego newsletteru. W ten sposób zgadzasz się na to, byśmy przechowywali Twoje imię i nazwisko oraz adres email. Dzięki temu będziemy mogli informować Cię o tym, co robimy. Przechowujemy je w naszej bazie w bezpieczny sposób, a Ty w każdej chwili możesz zdecydować o zmianie lub usunięciu tych danych.* <!--br--> Jeśli chcesz dowiedzieć się, w jaki sposób opiekujemy się Twoimi danymi osobowymi, możesz też kliknąć w ten <a href='https://sway.office.com/sEZ23eFSuszPSWO7' target='_blank'>LINK</a>.

    loader